Magister cham i prostak - Tadeusz Jasiński, Nie 2/2015
Są 3 rzeczy, którymi rząd chwali się co chwila. Pierwszą jest wzrost
gospodarczy. Drugą zwyżka przeciętnej długości życia. Trzecią zaś
galopujący poziom wykształcenia Polaków. Na papierze wszystko to
rzeczywiście wygląda cacy. Tyle że w zderzeniu z rzeczywistością
wskaźniki te okazują się być gówno warte. PKB nie przekłada się ani na
wzrost zarobków, ani na spadek bezrobocia.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą NIE. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą NIE. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 11 stycznia 2015
piątek, 28 marca 2014
Szlachetna paczka
Szlachetna paczka - MATEUSZ CIEŚLAK NIE 13/2014
Rolą dziennikarza jest spotykać się z tymi, którzy o takie spotkanie proszą. Tym bardziej gdy chodzi o ujawnianie świństw i przekrętów. Toteż gdy skontaktował się ze mną prorektor Politechniki Śląskiej prof. Leszek Dobrzański, wziąłem notes, 2 długopisy i udałem się w wyznaczone przez niego miejsce.
Rolą dziennikarza jest spotykać się z tymi, którzy o takie spotkanie proszą. Tym bardziej gdy chodzi o ujawnianie świństw i przekrętów. Toteż gdy skontaktował się ze mną prorektor Politechniki Śląskiej prof. Leszek Dobrzański, wziąłem notes, 2 długopisy i udałem się w wyznaczone przez niego miejsce.
środa, 6 stycznia 2010
Profesor Pigmej
Profesor Pigmej - 5.1.2010 Wolne Media.pl
Autor: Maciej Mikołajczyk
Źródło: “Nie” nr 47/2009
Profesor Pigmej - MIKOŁAJCZYK 16.11.2009 NIE str. 5 Górka rozrządowa
Polska nauka jest na poziomie chilijskiej. Za to znacznie gorzej wypada niż chińska. Co jasno wynika z najnowszego Światowego rankingu wyższych uczelni.
(...)
Mimo ustawicznego reformowania naszego szkolnictwa wyższego, niezmiennie klasyfikowane są w nim tylko dwa polskie uniwersytety: Jagielloński i Warszawski (raz w ogonie załapał się Wrocławski, głównie dzięki niemieckim noblistom, o czym później). I choć wśród Polaków uchodza za renomowane i powszechnie znane za granicą, regularnie zajmują miejsca w przedostatniej czwartej setce. (Pozostałe nasze wyższe uczelnie tak dalece odbiegają od światowych standardów, że w ogóle nie są klasyfikowane). (...) miejsca, jakie zajmują, są zawyżone, dostają bowiem bonusy za absolwentów, którzy dostali Nobla. Np. w tym roku UW od organizatorów rankingu otrzymał z tego tytułu notę 18,9 - dzięki Leonidowi Hurwiczowi, który w 2007 r. został nagrodzony Noblem z ekonomii, a tak się szczęśliwie złożyło, że 70 lat wcześniej ukończył warszawską uczelnię. Wkrótce, chcąc uniknąć Holocaustu, wyjechał do Londynu, a stamtad do Szwajcarii i USA. Podobnie było z Józefem Rotblatem, laureatem Nagrody Nobla z 1995 r., który przed wojna na UW zrobił doktorat i potem prysnał do Liverpoolu. Nawet po kilogramie marychy trudno uznać, że przyznane im nagrody są świadectwem stanu i jakości dydaktyki dzisiejszego uniwersytetu.
(...)
W rankingu uwzględniana jest również liczba publikacji w „Naturę" i „Science" - najbardziej prestiżowych periodykach naukowych. UW - 6,6; UJ - 4,8. Stan klęski trwa od lat i trendu wznoszacego nie widać. Punktuje się również za artykuły naukowe w wykazach „Science Citation Indem Expanded" i „Social Science Citation Index". Tu Jagielloński i Warszawski uzyskały zbliżone efekty (odpowiednio: 31,6 i 33,1). Co to wszystko znaczy? Ano tyle, że nasi nabzdyczeni naukowcy w świecie nie odgrywają żadnej roli, a wpływ ich publikacji na ogólny poziom wiedzy jest bliski zeru. Ciekawe, co nasi uczeni porabiaja - a ich armia liczy około 100 tysięcy - skoro nie zajmują się płodzeniem liczących się publikacji naukowych. Otóż niekoniecznie próżnują. Panuje za to wśród nich - jak to trafnie ktoś określił - etos stosu publikacji w gównianych periodykach.
(...)
Autor: Maciej Mikołajczyk
Źródło: “Nie” nr 47/2009
Profesor Pigmej - MIKOŁAJCZYK 16.11.2009 NIE str. 5 Górka rozrządowa
Polska nauka jest na poziomie chilijskiej. Za to znacznie gorzej wypada niż chińska. Co jasno wynika z najnowszego Światowego rankingu wyższych uczelni.
(...)
Mimo ustawicznego reformowania naszego szkolnictwa wyższego, niezmiennie klasyfikowane są w nim tylko dwa polskie uniwersytety: Jagielloński i Warszawski (raz w ogonie załapał się Wrocławski, głównie dzięki niemieckim noblistom, o czym później). I choć wśród Polaków uchodza za renomowane i powszechnie znane za granicą, regularnie zajmują miejsca w przedostatniej czwartej setce. (Pozostałe nasze wyższe uczelnie tak dalece odbiegają od światowych standardów, że w ogóle nie są klasyfikowane). (...) miejsca, jakie zajmują, są zawyżone, dostają bowiem bonusy za absolwentów, którzy dostali Nobla. Np. w tym roku UW od organizatorów rankingu otrzymał z tego tytułu notę 18,9 - dzięki Leonidowi Hurwiczowi, który w 2007 r. został nagrodzony Noblem z ekonomii, a tak się szczęśliwie złożyło, że 70 lat wcześniej ukończył warszawską uczelnię. Wkrótce, chcąc uniknąć Holocaustu, wyjechał do Londynu, a stamtad do Szwajcarii i USA. Podobnie było z Józefem Rotblatem, laureatem Nagrody Nobla z 1995 r., który przed wojna na UW zrobił doktorat i potem prysnał do Liverpoolu. Nawet po kilogramie marychy trudno uznać, że przyznane im nagrody są świadectwem stanu i jakości dydaktyki dzisiejszego uniwersytetu.
(...)
W rankingu uwzględniana jest również liczba publikacji w „Naturę" i „Science" - najbardziej prestiżowych periodykach naukowych. UW - 6,6; UJ - 4,8. Stan klęski trwa od lat i trendu wznoszacego nie widać. Punktuje się również za artykuły naukowe w wykazach „Science Citation Indem Expanded" i „Social Science Citation Index". Tu Jagielloński i Warszawski uzyskały zbliżone efekty (odpowiednio: 31,6 i 33,1). Co to wszystko znaczy? Ano tyle, że nasi nabzdyczeni naukowcy w świecie nie odgrywają żadnej roli, a wpływ ich publikacji na ogólny poziom wiedzy jest bliski zeru. Ciekawe, co nasi uczeni porabiaja - a ich armia liczy około 100 tysięcy - skoro nie zajmują się płodzeniem liczących się publikacji naukowych. Otóż niekoniecznie próżnują. Panuje za to wśród nich - jak to trafnie ktoś określił - etos stosu publikacji w gównianych periodykach.
(...)
Subskrybuj:
Posty (Atom)